 |
W grze ROBOTICA istotną rolę odgrywa napotykany
na każdym kroku
i wyrażany w wieloraki sposób styl fusion, którego daleko idące
konsekwencje są źródłem aberracji maszyn i desperacji ludzi.
Recykling sensów i założeń pcha świat do przodu...
Ale czy aby na pewno we właściwym kierunku?
Fusion a byt ludzi i maszyn
W okresie postewakuacyjnym nadal dominuje konwencja fusion, choć
przejawia się ona w znacznie bardziej radykalnej postaci i w głównej
mierze odnosi się do form funkcjonowania.
Maszyny dążą do optymalizacji za wszelką cenę. Wyposażają się w
skrajnie różne systemy, co nierzadko prowadzi do zakłóceń, ale
jednocześnie zwiększa elastyczność. Mniej inteligentne blaszaki
popadają w przesadę i przeistaczają się w osobliwe kreatury. Roboty
coraz rzadziej podobne są do urządzeń, które konstruowano z myślą o
wykonywaniu ściśle określonych zadań. Bywa, że rozpoznanie
pierwotnego modelu lub chociażby klasy danego robota jest prawie
niemożliwe. Doktryna przetrwania jest analizowana na wielu
płaszczyznach, ale płynące z niej wnioski prędzej czy później
zmuszają autonomiczne maszyny do rozbudowy, znacząco wykraczającej
poza początkowe założenia.
Nie inaczej jest z mutantami, którzy eksplorując możliwości swojego
organizmu, bez zahamowań dążą do zyskania nadludzkiej potęgi.
Faszerują się chemią, przeprowadzają operacje dodatkowo mutujące
oraz wszczepiają w swoje ciało cybernetykę. Bombardują zmysły
bodźcami, które mają wywołać określone stany emocjonalne, przy czym
w grę wchodzą przede wszystkim poczucie mocy, ogólne znieczulenie
oraz stany transowe, pozwalające podejmować akcje automatycznie, bez
udziału świadomości. Najczęściej wywołują je na drodze
indywidualnych zabiegów, ale niekiedy za pośrednictwem dziwacznych
ceremonii. W efekcie, mutanci nie tylko pod względem fizjologicznym,
ale także mentalnym coraz mniej przypominają ludzi. Bywa, że
przeistaczają się wręcz w odrealnione bestie, swym jestestwem
przeczące mądrości rzekomo wkodowanej w ludzką naturę.
Wyswobodzone spod wpływu korporacji klony, zdając sobie sprawę z
braku głębszego sensu własnej egzystencji, autodestrukcyjnie
wykorzystują potencjał biokomputerów. Większość osobników cierpi na
poważne schorzenia, związane z dezintegracją genetyczną. Pomieszanie
zmysłów oraz choroby ciała przekładają się na zachowania, których
konsekwencje trudno przewidzieć. Obierane cele częstokroć graniczą z
absurdem, ale realizowane są z obsesyjną konsekwencją. Co gorsza
klony instynktownie podążają za jednostkami o silniejszych
zdolnościach przywódczych, więc paranoiczne wizje i plany miewają
całe rzesze fanatycznych wyznawców. |
 |
 |
|
|
Cyborgi stale przeżywają rozdarcie pomiędzy maszyną, a człowiekiem.
Skrywane przez korporacje skutki uboczne digitalizacji osobowości z
każdym miesiącem uwydatniają się coraz dosadniej. Niektóre cyborgi -
pomimo oczywistej bytności pierwotnie istotą ludzką - wypierają
wspomnienia i wierzą w totalną metamorfozę. Zaczynają kalkulować jak
roboty albo napawają się swoją wyższością nad marnymi, schorowanymi
ludźmi poprzez epatowanie agresją.
Wciąż komplikują się relacje pomiędzy poszczególnymi bytami. U
maszyn powszechnie występuje syndrom człowieczeństwa, czyli
irracjonalnej wiary w bycie istotą ludzką. Oprócz wynaturzonych
zachowań erotycznych w postaci tak zwanego skalania, skutkuje to
także całym wachlarzem dewiacji społecznych. Pseudo-familie robotów,
bardziej przypominające rodziny mafijne... Klany maszyn projektowane
na własne podobieństwo przez bota-opiekuna... Bytujące w formacjach
cwanych mutantów, upokarzane i wykorzystywane blaszaki o wpojonym
spaczonym światopoglądzie, akceptujące taki los dla zaspokojenia
potrzeby przynależności... Naukowe grupy androidów, badające
możliwość swoistego odwrócenia procesu digitalizacji osobowości i
przeszczepiania swojej sztucznej inteligencji do wyhodowanego
ludzkiego ciała... Maszyny głoszące konieczność eutanazji
cierpiącego gatunku ludzi i zastąpienia go własną rasą wyższą... To
tylko przykłady niesłychanych aberracji, jakie występują wśród
społeczności autonomicznych maszyn.
Na domiar z złego z innymi bytami wcale nie jest lepiej. Cyborgi
przejawiają tendencje od wprost antyludzkich zachowań. Klony marzą o
równowadze wewnętrznej, podczas gdy mutanci nieprzerwanie zaburzają
swój stan dla zagłuszenia natrętnych myśli, stłumienia cierpienia,
traumatycznych wspomnień i strachu przed śmiercią.
W egzystencję wpisany jest twardy fusion oraz ogromna niepewność.
Nadzieja bywa złudna. Plany zawodzą wskutek występowania nadmiaru
zmiennych. Modyfikacje zachodzą w niesłychanym tempie, więc nigdy
nie wiadomo, czy błahe odwrócenie się w przeciwnym kierunku, nie
jest równoznaczne z przeoczeniem czegoś istotnego w dotychczas
obserwowanym skrawku rzeczywistości. Nawet wgląd w cyberprzestrzeń
nie gwarantuje bycia na bieżąco. Zmysły nie nadążają. Receptory są
nieustannie zakłócane. Spektakularne tempo przemian czyni mało
elastyczne maszyny i powolnych ludzi skazanymi na permanentne
obcowanie z chaosem w najczystszej postaci. Chaosem tak bolesnym, bo
wygenerowanym osobiście przez tych, którzy teraz cierpią z jego
powodu!
|
|
 |